Tytuł: The Sound of Salvation #2 - The Taste of Redemption
Autor: I.A. Dice
Wydawnictwo, rok wydania: Self-Publishing, 2015
Ilość stron: 310
Moje
życie zwykło być zbiorem bezsensownych chwil, ale w dniu, w którym spotkałem
Nadię, zacząłem kwestionować moją całą egzystencję. Byłem jej w chwili, w
której ją ujrzałem i nie mogłem się z tego otrząsnąć. Było coś w tej drobnej,
delikatnej laleczce, czego potrzebowałem; coś co sprawiło, że poczułem się
lepiej z moją przeszłością i patrzyłem z optymizmem w przyszłość.
Nagle
nie byłem już pewien czy wybory, których dokonałem lata temu, były tymi
właściwymi.
Chciałem
się zmienić.
Chciałem
nadać sens mojemu życiu, a Nadia pomagała mi to zrobić.
Problemem
było to, że ona nie chciała ze mną być, a ja powoli przestawałem sobie bez niej
radzić.
(Tłum.
własne na podst. opisu na goodreads.com)
Dźwięk ocalenia wywarł na mnie bardzo pozytywne
wrażenie, o czym mogliście przeczytać w recenzji, i odkąd dowiedziałam się, że
pojawi się cała książka z POV Thomasa, nie mogłam się doczekać. A kiedy sama
autorka zwróciła się do mnie z pytaniem czy chciałabym ją przeczytać, nie
mogłam odmówić.
The Taste of Redemption poznajemy w większości tę samą historię,
którą poznaliśmy w Dźwięku ocalenia.
Zmienia się jednak punkt widzenia z Nadii na Thomasa, więc nie tylko poznajemy
ich losy z jego perspektywy, ale też autorka przedstawia nam nieznane dotąd
wydarzenia. Żeby właściwie i całkowicie zrozumieć przebieg wydarzeń trzeba
poznać obie strony medalu. Thomas, Thomas, Thomas… Właściwie nie zmieniłam mojego zdania o nim, udało mi się jednak zrozumieć jego motywy i postępowanie. Miały one głębsze przyczyny, których nie dane nam było poznać w poprzedniej książce. I choć Thomas miał swoje wady jak nadmierna zaborczość i agresja, to był pozytywną postacią. Trochę mniejszy ideał niż Gavin z serii Collide, ale jego przemiana z playboya w mężczyznę, który nie odmawia sobie szczęścia, jest jak najbardziej warta uwagi.

