poniedziałek, 16 marca 2015

Recenzja #20: Rywalki - Kiera Cass


Tytuł: Selekcja#1: Rywalki
Autor: Kiera Cass
Wydawnictwo, rok wydania: Jaguar, 2014
Ilość stron: 336


Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.
Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer. Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie. Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić…


   Rywalki są jedną z niewielu książek, które przeczytałam niemal w ciemno. Nie znałam fabuły ani opisu z tyłu powieści. W takim razie dlaczego ją kupiłam? Szczerze to do tej pory nie wiem co mnie skusiło by w nią zainwestować. Ale nie żałuję tego! Książka jest świetna. Fabuła bardzo  przypominała mi Igrzyska Śmierci Suzanne Collins. A wierzcie mi ubóstwiam tą trylogię!!! Ale wracając to Rywalek: muszę przyznać, że myliłam się w ocenie tej historii. Uważałam, że będzie to tandetne romansidło. Teraz się z tego śmieję, ale naprawdę tak myślałam. Ludzie nie zdajecie sobie sprawy w takim błędzie byłam. Książka i bohaterowie są totalnym przeciwieństwem tandety.

     Główna bohaterka America Singer jest tzw. Piątką czyli musi być artystką, ponieważ taką rolę powierzono wiele lat temu jej przodkowi. Ami uwielbia śpiewać (na co wskazuje jej nazwisko) oraz grać na wielu instrumentach. Jest uparta i czasami za wcześnie ocenia ludzi. Rodzina jest dla niej najważniejsza. Zrobi wszystko żeby byli szczęśliwi. Od samego początku polubiłam tę postać, kto wie może dlatego że mamy ze sobą coś wspólnego. Mianowicie obie nie znosimy nosić sukienek! Niektórym może się to wydawać zabawne, ale to prawda. 

     Gdy America przybywa do pałacu poznaje Maxona, przyszłego króla. Oglądając go w telewizji uważała, że jest nadęty i płytki. Jednak , gdy poznaje go w pałacu okazuje się być dobrym i współczującym człowiekiem. Jest bardzo samotny w pałacu przez co nie wie jak zachowywać się „ na luzie”.  Bawiło mnie to że nie wiedział  jak zachowywać się przy płaczących kobietach. Jednak jest to chyba mój ulubiony bohater tej książki.
     Aspen jest sekretną miłością Ami, przynajmniej do czasu, kiedy jest w domu. Gdy jego ukochana wyjeżdża na Eliminacje porzuca ją „dla jej dobra”. Co mogę powiedzieć o tym bohaterze? Pochodzi z niższej klasy społecznej niż America i to dlatego nigdy nie został ujawniony. Jest postacią dumną, ale pragnie dla swojej miłości jak najlepszej przyszłości. Nawet jeśli nie miałaby być to przyszłość ku jego boku.

   Książka jest wciągająca i jest kolejną z wielu gdzie główna bohaterka jako żywicielka rodziny musi zrobić coś na co wcale nie ma ochoty. Cóż po raz kolejny nie przespałam nocy, ale warto było. Jeśli podobają wam się historie o Księżniczkach i Księciu to jak najbardziej ta książka wam się spodoba. Jednak  jeżeli tak  jak ja nie lubicie takich opowieści to i tak znajdziecie coś co was zachwyci. Ja to znalazłam i mam nadzieję, że wy również to odnajdziecie.


Pozdrawiam Julia

19 komentarzy:

  1. Świetna recenzja :3
    Czytałam całą serię i jestem ciekawa: kto wg Ciebie jest lepszy, Aspen czy Maxon? I która z bohaterek byłaby Twoim zdaniem najlepszą królową?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :D A co do pytań to uważam, że każdy ma wspaniałe cechy charakteru np podziwiam Aspena za jego miłość do Mer, za to że chce dla niej wszystkiego co najlepsze. Jednak Maxon bardziej mi się spodobał mimo że preferuje urodę Aspena ;) Drugie pytanie jest bardzo trudne, ale wydaje mi się że America byłaby najlepsza. Świetnie dogaduje się z księciem oraz widać wyraźnie, że mogłaby mu pomóc w zarządzaniu państwa

      Usuń
    2. Ja z kolej też wybrałabym Maxona. Zwykle już na początku książek z trójkątem miłosnym wybieram sobie takiego ulubieńca w męskich postaciach i potem zazwyczaj już tak zostaje. I jak Julia, też myślę, że Mer byłaby najlepsza. Wystarczy spojrzeć na ich relacje, na to jak świetnie do siebie pasują i uzupełniają. ;)

      Pozdrawiam,
      Karolina

      Usuń
  2. czytałam książkę Rywalki , rozważam właśnie zakup całę serio , ponieważ ta książka jest rewelacyjna , jedna z moich ulubionych .
    A ty kogo wolisz Aspena czy Maxon'a ?
    Ja zdecydowanie wolę Mazon'a :)

    Pozdrawiam :)
    http://ninaa-ninay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsza część była świetna ale za to druga do niczego. Dopiero trzecia podniosła poziom zaniżony Elitą.
    http://ever-books-world.blogspot.com/2015/03/proby-ognia-jdashner_80.html Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się zgodzę, Elita po prostu przeciągnęła tą historię i w sumie nic takiego nie wniosła. ;)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  4. Wiele słyszałam o tej książce od koleżanek. Bardzo lubię czytać więc niebawem na pewno po nią sięgnę :)

    http://alex-justbreathe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro koleżanki polecały, to tym bardziej musisz. Nadzwyczaj warto. ;)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  5. Ta książka leży u mnie na półce i czeka na swoją kolej :D Słyszałam dużo dobrych opinii, więc na pewno niedługo ją przeczytam ;D

    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro już czeka, to mamy nadzieję, że niedługo ją przeczytasz. ;)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  6. Sympatyczne romansidło, bo jednak przy tym określeniu pozostanę. Czytało się miło, fajnie, postacie dało się polubić (poza Aspenem, ten strasznie mnie wkurzał),ale tylko do czasu zastanowienia nad książką. W sumie zdziwiłam się dopiero pisząc recenzję ileż tam niedociągnięć, jak bardzo fabuła i kreacja świata się sypią... A czytało się tak dobrze, prosto, bezrefleksyjnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle gdy emocje opadną dopiero zaczynamy myśleć racjonalnie o danej książce

      Usuń
  7. przyznaje ze nie czytalam ale strasznie chce od samego poczatku. Tylko ze w mojej bibliotece dostac cos na czasie i bardziej dla mlodziezy to juz cud :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej też to czasem graniczy z cudem.. Przypuszczam, że tak to już z bibliotekami jest. :p
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  8. Świetna recenzja :) zapraszam do mnie http://igakl.blogspot.com/2015/03/szczescie-to-cos-z-czym-codziennie-sie.html

    OdpowiedzUsuń
  9. W naszej bibliotece staramy się mieć wszystkie ciekawe nowości, a których nie mamy, zawsze można zaproponować nam zakup, który najczęściej jest pozytywnie rozpatrzony. Cała seria Kierry Cass dostępna u nas. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się z tego cieszymy. Szkoda, że dzieli nas taka odległość. :)
      Pozdrawiamy!

      Usuń