Trzeci tom
bestsellerowej serii „Czerwona Królowa”.
Mare jest pilnie
strzeżonym więźniem zdanym na łaskę i niełaskę Mavena. Dręczą ją wspomnienia
własnych błędów, a działanie Cichego Kamienia pozbawia ją mocy. Buntowniczka
staje się dziewczyną bez błyskawic. Jednak i Maven otoczony jest wrogami. Z
trudem utrzymuje kontrolę nad krajem oraz swoim więźniem. Mare czuje, że mimo
nienawiści, którą żywi do Mavena, jest on prawdopodobnie jej jedyną szansą na
przeżycie, zwłaszcza że Evangeline dąży do jak najszybszej egzekucji Czerwonej
Królowej. Tymczasem Nowi i Czerwoni przygotowują się do wojny, bo nie chcą już
dłużej pozostawać w ukryciu. Jest z nimi książę Cal, którego nic nie powstrzyma
przed ratowaniem Mare.
Kto rozświetli drogę
buntowników, jeśli dziewczyna od błyskawic straci swoją moc? Już wkrótce ogień
ogarnie wszystko i spali bezpowrotnie Nortę, jaką Mare znała.
Nadzieja
w sytuacji, gdy nie ma na nią miejsca, jest okrucieństwem.
Łzy
wyżerają mi na policzkach słone ślady i nienawidzę się za to, że płaczę.
Patrzyłam, jak umierają niezliczone tłumy ludzi i wielu z nich sama zabiłam.
Jak mogę ronić nad nim łzy? Nad tym jednym człowiekiem, który stoi przede mną
żywy?
Sądziłam,
że wiem, jakie to uczucie mieć złamane serce. Sądziłam, że to właśnie zrobił mi
Maven, kiedy wstał, pozostawiając mnie na kolanach. Kiedy powiedział mi, że
wszystko, co o nim myślałam, to kłamstwo.
Ale wtedy wydawało mi się, że go
kocham. Teraz wiem, że nie miałam pojęcia, czym jest miłość. Ani jakie to
uczucie mieć nawet odrobinę pęknięte serce. To stać przed człowiekiem, który
jest całym twoim światem,
i dowiedzieć się, że nie wystarczasz. Że cię nie
wybiera. Jesteś cieniem osoby, która jest twoim słońcem.
Błędów
nie da się wymazać, zapomnieć czy zignorować. Ale można nanieść poprawki w
teraźniejszości.
Kiedy
byłam więziona w pałacu, dowiedziałam się, że matka stworzyła potwora, jakim
jest Maven. Nic nie jest w stanie zmienić ani jego, ani tego, co zrobił. Ale
Cal też jest czyimś dziełem. Każdego z nas stworzył ktoś inny i każdy z nas ma
stalową nić, której nikt i nic nie jest w stanie przeciąć.
Czasem
strach może być czymś dobrym, Cam. Nie pozwala ci zapomnieć. A strach, który w
sobie nosisz, szacunek wobec swojej zabójczej mocy, to według mnie też
umiejętność.
Myślałam,
że będzie inaczej. Myślałam, że będę się inaczej czuć. Dotyk Cala nie wymazał
dotyku Mavena. Moje wspomnienia nadal są obecne i bolą tak samo jak wczoraj. I
choć bardzo się staram, nie zapomniałam o przepaści, jaka nas dzieli. Żadna
miłość nie jest w stanie wymazać jego wad, tak jak nic nie jest w stanie
wymazać moich.
W kręgu
rodziny prościej przyjąć i wybaczyć komuś słabość. Ale nie jeśli na szali leży
wojna i ludzkie życie.
Kiedyś
narzekałam na to, że moja rodzina mnie nie zna, nie rozumie tego, kim się
stałam. Miałam się za odsuniętą na bok, samotną, odizolowaną. Nie mogłam się
bardziej mylić. Teraz jestem mądrzejsza. Wiem, kim jestem. Jestem Mare Barrow.
Nie Mareeną, nie dziewczyną od błyskawic. Mare.
Potwory
są najbardziej niebezpieczne gdy się boją.
W
więzieniu Mavena popadłam w rozpacz. Marniałam. Odliczałam dni do końca i
marzyłam o tym, by wreszcie nastąpił. Nieważne jaki. Ale miałam nadzieję, że
coś się wydarzy. Głupią, pozbawioną logiki nadzieję. Czasem to był pojedynczy
płomyczek, czasem wielki ogień. To też wydawało się niemożliwe. Tak samo jak
droga przede mną, nie wojnę i rewolucję. W ciągu najbliższych dni wszyscy
możemy umrzeć. Wszyscy możemy zostać zdradzeni. Albo… możemy wygrać.
Nikt nie
rodzi się potworem, potworami się stajemy. Tak było w przypadku Mavena. Kto
wie, kim tak naprawdę miał być?
- Ci,
którzy wiedzą, jak jest w ciemnościach, zrobią wszystko, by pozostać w świetle.
- Nie
zachowuj się tak, jak byśmy tyli tacy sami.
- Tacy
sami? Nie. – Kręci głową. – Ale być może… równi sobie.
Czas nie
zawsze leczy rany. Niekiedy jedynie je pogłębia.
Ta moc
mnie przeraża. Sprawia, że zaczynam się zastanawiać, kim mogłabym się stać.
Myślę o Mare, o tym, jak się miotała i na zmianę wpadała to we wściekłość, to w
otępienie. Czy właśnie taka jest cena za nasze umiejętności? Czy zostaliśmy
skazani na wybór: albo będziemy kukłami pozbawionymi uczuć, albo staniemy się
potworami?
Zastanawiam
się, czy śni mu się po nocach próba zamachu. Czy dręczą go koszmary o matce,
która zginęła z mojej ręki. O ojcu, który zginął z jego ręki. O bracie, który
został wygnany, ale cały czas jest dla niego zagrożeniem. Zabawne, Maven
nazywał siebie cieniem Cala, ale teraz to Cal stał się cieniem, upiorem
wyglądającym z każdego zakątka królestwa, które balansuje na krawędzi.
Każdego
z nas stworzył ktoś inny i każdy z nas ma stalową nić, której nikt i nic nie
jest w stanie przeciąć.
Moje ulubione to ten o bogu i o złamanym sercu <3
OdpowiedzUsuńCieszę się, że zebrałaś wszystkie razem!
POCZYTAJ ZE MNĄ!